czwartek, 13 sierpnia 2009
Postarzany Angel - czyli mam ślinotok

  Z góry napawają mnie niechęcią pomysły o odcinaniu kuponów od raz trafionego pomysłu perfumiarskiego. Zapach i koncept okazują się strzałem w dziesiątkę, sprzedaje się jak świeże bułeczki a kiedy po dłuższym czasie dziki entuzjazm tłumu nieco osiądzie majstruje się trochę w składzie, kształcie i koloru flakonu, dopisuje się nowy rozdział do towarzyszącej zapachowi historyjki i podaje się tego odgrzewanego kotleta na pięknym obrusie.

 Jest jednak jeden zapach w przypadku którego przymykam oko na tego typu manipulacje. Anioł to tak wielowątkowa historia, że dodawanie w niej nowych wątków sprawia, że cała opowieść staje się Baśnią z Tysiąca i Jednej Nocy, która tak naprawdę może nie mieć końca i tylko od kreatywności Szeheryzady zależy jak długo da radę to ciągnąć. Za każdym razem można doszukać się w niej innego punktu zaczepienia, na którym bazując można stworzyć coś tylko trochę nowego, ale w dalszym ciągu wywołującego dreszczyk emocji.

Angel Liqueur de Parfum Kawałek Anioła jest czymś do czego wzdycham już od dawna. I wzdychać mogę sobie ile dusza zapragnie, bo marzenie i tak nie zostanie zrealizowane ;) Bardziej osiągalne Angel Sunessence było ok, ale jak na mój gust zbyt spopularyzowane i ułatwione. Angel Liqueur de Parfum to koncept bazujący na podkreśleniu vintage'owego akcentu zapachu. Perfumy potraktowano jak wytrawny alkohol i zaserwowano mu proces dojrzewania w beczce z wiśniowego drewna. Cena to 98$ za 35ml. Analogicznie postąpiono z Alienem - jemu jednak zafundowano leżakowanie w beczce z drewna dębowego, co dodało mu drzewno-migdałowego charakteru.

Uwielbiam koniakowo-likierowe nuty. Są słodkie, upajające, szlachetne, charakterne i nad podziw nośne.

 Mam ochotę na tego Anioła.

wtorek, 28 lipca 2009
Ochota na wiśnie

 Wiśnia to mój ulubiony perfumeryjny owoc. Jest słodko-cierpki, soczysty i charakterny. W Oblique Rewind Givenchy gra pierwsze skrzypce, została przybranaCherries Oriflame pistacjami z miodem i jest niedoścignionym ideałem wiśniowych perfum. Ciekawe są też Bendelirious Etat Libre d'Orange, ale tam mamy do czynienia z wiśniowym proszkiem i skórzaną rock'&'rollową kurtką.

 W obliczu słabości do wiśni moją uwagę zwróciła zapowiedź najnowszych perfum szwedzkiej firmy Oriflame - czyli Cherries. W aktualnym katalogu można zdobyć próbkę a w następnym (obowiązującym 3.08 - 23.08) kupić pełnowymiarowy flakonik. A właściwie trzy flakoniki. Komplet to kiść z trzema małymi owocami o pojemności 5ml każda. Cena regularna to 44 złote a cena promocyjna 29,90. Zapach w składzie ma między innymi czereśnie, truskawki i pralinki.

Na pewno się skuszę - choć to strasznie nastolatkowy bajer ;)

niedziela, 01 marca 2009
Tylko ciebie chcę

Aoud Gourmet

   Nazwa dla kategorii, w której znajduje się ta notka jest sama w sobie dość wymowna. Perfumeryjny ślinotok o różnym stopniu zaawansowania to albo poddańczy zachwyt po pierwszych testach, albo (jak w tym konkretnym przypadku) ślinienie się do zapachowego obrazka niejako przez szybę, na podstawie samej lektury nut, opisów i pewnej mglistej orientacji czego możnaby się po danym zapachu spodziewać. Obydwa typy ślinotoku połączone z niepohamowaną, zwierzęcą chęcią zdobycia.

  O mojej bardzo silnej sympatii do dzieł M.Micallefa trochę już wspominałam tutaj, tutaj, tutaj i tutaj podobnie z resztą jak o fascynacji drzewem agarowym. A tego, że mam zboczenie w kierunku perfum gourmand'owych chyba nie sposób nie zauważyć ;) Jakie jest więc rozwiązanie równania, w którym ktoś postanowił stworzyć perfumy, które łączą wszystkie trzy wspominane elementy - czyli Aoud Gourmet? Taaaak, ślinotok ;P Prawdę mówiąc nawet boję się głębiej zastanawiać jak wspaniały jest to zapach, bo zakrawać to by mogło na masochizm. Nie dość, że cena flakonu jest sama w sobie zaporowa (212$ za 100ml)to sytuacja gospodarcza absolutnie nie sprzyja zakupom dóbr luksusowych. A zdarza się, że im coś trudniejsze do zdobycia tym bardziej człowiek moblizuje się do poczynienia wszelkich możliwych wysiłków w kierunku wejścia w stan posiadania. Niedostępne bardziej kusi.

  Ale co ja poradzę na to, że im bardziej wpatruję się w skład tym bardziej sobie wkręcam, że oto kandydat na mój idealny Signature Scent? (ok, jeden z kilku)

Nuty: cukier, marcepan, miód, przyprawy, paczula, cedr, cypriol, ambra, drzewo sandałowe, cashmeran (czy jest jakiś polski odpowiednik?), piżmo

piątek, 12 grudnia 2008
A pod choinką chciałabym znaleźć...

 

  Drogi Święty Mikołaju, świadoma faktu iż pragniesz zgratyfikować moje bezapelacyjnie grzeczne zachowanie postanawiam podsunąć Ci drobne sugestie dotyczące sposobu na uszczęśliwienie mnie... Oto ranking moich wymarzonych pachnących prezentów.

 

  1. Les Part des Anges, Thierry Mugler

Les Part des Anges   Tak, tak - wprawne oko perfumoholika bez trudu zauważy, że ten wyrób będzie miał sporo wspólnego z legendarnym Aniołem. To 10ml czystych perfum, które kompozycyjnie będą nawiązywać do Angel, lecz dodano do niego trochę ... smaczków ;) Niechże wymienię tylko koniak, whisky, kandyzowane w cukrze owoce, ambrę i wanilię i już chyba stanie się jasne dlaczego tak baaardzo chciałabym się zaopiekować tym maleństwem. Niemal mogę sobie zwizualizować jak idealnie układa się na mojej skórze a ja tymczasem rozsiewam wokół oszałamiająco-otępiająco alkoholowe akordy ... ;P

   Może i mam odpustowy gust, ale flakonik niewypowiedzianie mi się podoba. Prawdziwe cacuszko szlifowane pod każdym możliwym kątem, błyszczące jak szalone i utrzymane w przeszywająco chłodnej toancji kolorystycznej.

   To limitowana edycja wypuszczona w ściśle określonej ilości (podobno to dokładnie 4742 flakoniki) z okazji uczczenia piętnastych urodzin Anioła. Pomimo sporej dozy optymizmu, z którym staram się kroczyć przez życie nie łudzę się, że znajdę się kiedyś w posiadaniu tego skarbu. No chyba, że zakręciłabym się dookoła jakiegoś majętnego szejka z Arabii Saudyjskiej ;)

 

 

2. Angel Perfuming Body Cream, Thierry Mugler

Angel krem

 Czyli produkt perfumeryjny nowej generacji o niespodziewanej mocy zapachowej i dużych właściwościach pielęgnacyjnych. Małą pojemność starszej receptury aniołkowego kremu zużyłam z lubością i po tej czynności lubieżnie się oblizałam. Naprawdę niebiańska rzecz. Na myśl o tym, że być może powstało coś jeszcze wspanialszego pałam chęcią natychmiastowego nabycia.

 

 

Un Bois Vanille

 3. Un Bois Vanille, Serge Lutens

  Wanilia, wanilia, wanilia... Taaak, coś co uwielbiam. Niech jeszcze będzie to naprawdę dobra perfumeryjna wanilia to będę ją uwielbiac jeszcze bardziej ;) Dobrze, żarty na bok - sprawa jest poważna. Un Bois Vanille to wanilia tak bogata, realna i zachwycająca, że działa jak lekarstwo. Kropelka z piekielnie drogiej próbki działa jak kompres na zwoje nerwowe i uaktywniacz płatu mózgowego odpowiedzialnego za jednostkowe poczucie atrakcyjności.

 

 

 4. Tom Ford Private Blend Set, Tom Ford

Tom Ford Set

 12 x 2ml pachnącej rozkoszy stworzonej pod dyktando seksownego modowego guru.

 Amber Absolute, Noir de Noir, Velvet Gardenia, Black Violet, Tobacco Vanille, Oud Wood, Purple Patchouli, Bois Rouge, Moss Breches, Tuscan Leather, Neroli Portofino i Japan Noir. Chcę wszystko ;) Na razie dobrodusznie dopuszczam możliwość przygarnięcia skromniutkiej ilości po 2 mililitry - ale to tylko po to żeby szybko dokonać decyzji co chciałabym przyjąć w pojemności pięćdziesięciokrotnie większej ;)

 

5. Pc02, biehl.parfumkunstwerke

Pc02

 Ekstremalna przesadna słodycz rozkosznie oscylująca wzdłuż granicy absurdu. A nawet za tą granice buntowniczo wystawiająca nóżkę. Taaak, to lubię.

 W dalszym ciągu nie mogę się nadziwić jak to możliwe żeby taką słodką bombę wpakować w taki nijaki flakon. To znaczy taki .... eee, ascetyczny i klasyczny oczywiście ;)

 

 

 

 

 

 

 6. Garage, Comme des Garcons Garage

 

 Ten zapach uwielbiam w naturze - i tu nie będę się nudziarsko powtarzać, bo Garage już zrecenzowałam. Zachwyciło mnie jak CdG ciekawie odwzorowało jego (garażu) klimat i naturę, tak więc fakt, że pragnę go posiadac jest tego prostą konsekwencją. Och, już widzę się przemierzającą wielkomiejską ulicę i rozsiewającą za sobą smugę zapachu motocyklisty, który przez dobre dwie godziny majstrował przy swoim chopperze brudząc przy tym łapska i wszystko dookoła. Fajnie ;)

 

 

 

 

 

 

 

7. Monyette Paris Perfume Oil, Monyette Paris

Monyette

O Monyette (pieszczotliwie nazywanym przeze mnie "Money" ) oraz o moich uczuciach z nim związanych jeszcze tutaj nie pisałam. Może jeszcze będzie ku temu okazja... ;)

 Hm, podejrzewam nawet że stosunkowo niedługo, ponieważ planuję skrobnąć notkę o kilku perfumowanych olejkach - a Money będzie wśród nich zajmować wyjątkowo honorową pozycję.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 8. Private Collection: Un Crime Exotique, Parfumerie Generale

Un Crime Exotique

  Miłość od pierwszego wejrzenia i od pierwszego kompletnie pobieżnego testu. Zachwyt totalny i do utratu tchu. Przyprawowa jadalność, drapiąca pikanteria przeplatana przymilnym kremem ... Takie kontrasty to ja rozumiem, oj i to bardzo rozumiem ;)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

9. Turkish Vanilla, Ava Luxe

  Czy ja już wspomniałam, że jestem niepoprawnym vanilla lover czy też nawiedziło mnie właśnie Ava Luxejakieś niewyraźnie migoczące déjà vu? Jeśli w nazwie perfum jest "wanilia" to jak w banku pewne jest to, że polecę do tego jak ćma do żarówki, pszczoła do miodu czy namolne muszki do jaskrawej bluzki. Albo jeszcze jakieś tam inne owady do czegoś innego. Dodajmy do tego "turkish" to świadoma tureckiej wizji słodyczy polecę na złamanie karku.

 Chcę ten bajer nawet w ciemno.

 

 

 

 

 

10. Vanille Abricot, Comptoir sud Pacifique

CsP

 

Moja śmiesznie malusia odlewka zdecydowanie przestała mi wystarczać. Ta rozpromieniająca szarugę moc moreli i wanilii wymaga odpowiednich honorów. Przejawiających się w posiadaniu conajmniej 50 mililitrów we flakonie.

Tagi: Angel
20:56, daigee , Ślinotok
Link Komentarze (3) »
niedziela, 30 listopada 2008
Premiery Keiko Mecheri

   Oto premiera, która przyprawiła mnie o przyspieszone bicie serca, ślinotok oraz paniczne analizowanie stanu swojego portfela. Oto cudowne Loukhoum w następnych dwóch odsłonach - przed nami ekstrakt Loukhoum Parfum du Soir i EDT Loukhoum Eau Poudree. Przy okazji dokonano reformacji wszystkich pozostałych flakonów klasycznych zapachów Keiko Mecheri. Wszystkie oprócz uroczoróżowego klasycznego EDP utrzymane są w kolorystyce głebokiej czerni głębokiego fioletu (?) ;)

 Eau PoudreeParfum ExtraitLoukhoum EDP

  Składy są tak nieprzyzwoicie cudowne, że podczas lektury o nich myślałam że zsunę się z fotela w niemym zachwycie, tocząc przy okazji morze śliny z ust...

 Loukhoum Eau Poudree - biała róża, fiołek, irys, narcyz, dragée (migdały w cukrze), wanilia z Madagaskaru, krystaliczne piżmo

 Loukhoum Parfum du Soir - absolut różany, róża Wardia, oud, paczula, biały migdał, absolut wanilii z Madagaskaru, tonka, benzoin

 A Mikołaj nie zdąży przed końcem roku kiedy to łapczywy UC będzie chwytać każdą paczkę zza Oceanu :( A ja chcę wszystkie trzy. Klasyczne Loukhoum uwielbiam za to jej urocze, totalnie słodkie przegięcie. Cudownie nosi się je w sezonie jesień/zima. W pozostałych sezonach z resztą też.

piątek, 07 listopada 2008
Nius o perfumach, które odmłodzą Cię o 8 lat... ;)

Przez parę portali przekulała się informacja o przełomowym i reformatorskim podejściu marki Harvey Prince and Co. objawiającym się w stworzeniu zapachu, który uczyni rzecz niesamowitą. Mianowicie odmłodzi noszącą go kobiete o bite 8 lat. Na oficjalnej stronie perfum Ageless Fantasy czytamy na Ageless Fantasyprzykład:

"Prescription free youth now available! No
plastic surgeries! No needles! AgelessFantasy® is the World's first anti-age perfume. A woman's fragrance that smells like a younger Woman. "

Brzmi bynajmniej niedorzecznie... Chociaż z drugiej strony nasza (ludzka) percepcja zapachowa to w dalszym ciągu pole intrygująco niespenetrowane do końca. Kto wie czy naprawdę nie jest tak, jak usiłują nam już od jakiegoś czasu wmówić niektórzy naukowcy i rzeczywiście zapachy delikatne, kwiatowe i cytrusowe sprawiają, że pachnąca tak osoba nie jest postrzegana jako młodsza i szczuplejsza? Ale z drugiej strony czy osoba pachnąca kadzidłami w zwierciadle społecznym będzie odbijać się jako pulchniejsza i starsza? Chciałoby się wierzyć, że perfumy niosą ze sobą magiczną moc (między innymi kreowania wizerunku), ale kiedy przyjdzie co do czego to do podobnych teorii podchodzimy conajmniej sceptycznie...

 Formuła perfum Ageless Fantasy jest chroniona patentem (to oczywiste skoro to tak przełomowy eliksir ;) ) i została skonstruowana w laboratorium biochemicznym (a które perfumy nie powstają na tej drodze?), ale producent uchyla rąbka tajemnicy. We flakonie skryły się: różowy grejfrut, ananas, konwalia, piwonia, zielone liście, granat, mięta pieprzowa, zielone jabłko, mango, kwiat wiśni, jaśmin, kwiat pomarańczy, piżmo, nuty drzewne i wanilia ... Sztandarowy fruity-floral na lekko waniliowej bazie. Producent zachwala zapach również jako kojący materiał antymigrenowy i jednocześnie magika przenoszącego nas skojarzeniami w okres dzieciństwa. Podobno przeprowadzono tajemny eksperyment i teraz w ramach kampanii marketingowej powtarza się, że mężczyźni postrzegali kobiety pachnące Ageless Fantasy jako młodsze o osiem lat niż miały w rzeczywistości. Aż strach to nosić, bo pomysleć że idąc tym tropem osoby postronne widziałyby mnie jako ... dwunastolatkę ;D

 100ml kosztuje stosunkowo niedużo, bo 120 $.

 Marka ma w swoim CV również Molecule 01 i Smiley. Pierwszy to zapach ekscentrycznego Iso E Super a drugi to cytrusy i kakao mające w sekundę poprawić humor.

 Na koniec kolejna ciekawostka (również ze strony producenta). Wierzyć czy nie? Oto jest pytanie...

 Does our body really smell "old" as we age?

Did you know that aging really does have an association with smell and people can perceive an older person's smell on both a conscious and unconscious level. The so-called "odor of aging" can make a person seem older than their chronological age and actual appearance. As women and men age, the body produces a chemical know as "noneal", which occurs as a result of the chemical breakdown of a fatty acid know as palmitoleic in the skin. This process breaks down into a form of an unsatured aildehype which emits an unpleasant greasy odor that experts say is the natural "body odor" scent of aging. This type of body odor is rarely present in people in their 20's and 30's, but can become quiet prominent around the age of 40. In a study published in the Journal of investigative Dermatology researchers found that women over the age of 40 have more than twice the levels of 2 -Nonenal in their skin than younger women. The same study found women over 40 having higher levels of Omega 7 and certain other lipids which, when broken down in the skin may contribute to a kind of "odor" commonly associated with older women and men.