czwartek, 01 października 2009
Aniołki

Za długo nie pisałam o mojej Gwieździe Przewodniej. Niemalże pustkę czuję ;) Tylko czekam na to aż ktoś w końcu nakryje mój lobbing na rzecz Anioła... ;)

W anielskich flakonikach zrobiło się ostatnio małe przetasowanie. Wsączyłam trzy gwiazdki i pustaki pakują się dla kolekcjonującej flaszeczki koleżanki. W przyrodzie równowaga musi być zachowana, tak więc na ich miejsce wstąpiły kolejne. Z nieba mi spadły.

 Poza aspektem praktycznym (żeby mieć po jednym flakonie w każdym mieszkaniu i torbie i nie pilnować się żeby za każdym razem go z sobą zapakować) serio i szczerze lubię te gwiazdeczkowe flakoniki.

AniołkiAniołki

wtorek, 29 września 2009
Co różni te dwa obrazki?

eo01, biehl.parfumkunstwerke

Eo01 to dla miłośniczek wycofanej Organzy Indecence kolejna wspaniała wiadomość - zaraz po informacji, że Givenchy na czas nieokreślony ją reedytuje. Jeśli wyschnie i to źródełko, pozostaje eo01. Nawet luckyscent.com w ostatnim zdaniu autorskiego opisu katalogowego nieśmiało przyznaje, że to gratka dla fanek OI oraz Feminite du Bois (Shiseido oczywiście a nie zreformułowanego tworu spod szyldu Lutensa!). Co do wzmianki na temat tego drugiego jeszcze poważnie bym polemizowała, jednak z tym że to Nieprzyzwoitka pełną gębą nie ma już co dyskutować.

eo01, biehl.parfumkunstwerkeOrganza Indecence, Givenchy

 Egon Oelkers niewiele skłamał pisząc w swoim mikro cv, że ten zapach to "rozgrzewający balsam dla duszy". To idealnie znajomy chwyt - mariaż mielonych przypraw, nut korzennych, paczuli i wanilii. Początek to syropowa mandarynka i brzoskwiniowy meszek. Jednak właśnie recenzowany anagram wydaje mi się być bardziej gorący od quasi pierwowzoru - i ujawnia to już od nut serca. Praktycznie niemal agresywnie bucha cynamonem i kardamonem z gotującej się waniliowej nalewki. Szczegóły różniące te na pozór identyczne obrazki, są dwa. Pierwszy to występujący w zapachu biehl.parfumkunstwerke puder. Miękki, pylisty i niegroźny, ale po uważnej analizie wyczuwalny - w szczególności w bazie. Drobiazg numer dwa - w przypadku Organzy Indecence wyeksponowano pewien fakt i potraktowano jako wyróżniający ją z powodzi innych perfum atut. To jedne z pierwszych (i chyba nielicznych) mainstreamowych perfum, w przypadku których nie zastosowano żadnego kwiatowego akordu. A w eo01 jest taki akcent - skutecznie przygnieciony przyprawowo-drzewną belą, ale cierpliwy zwąchiwacz trafi na trop irysa. Zaryzykowałabym też, że ujęto mu śliwki, lecz tego już nie jestem tak śmiertelnie pewna. Ale poza tym to karmelizowane bożonarodzeniowe ciacho w połączeniu z klimatem "Pożegnania z Afryką".

 Trwałość genialna. Nie wiem jak oni to robią, ale Wszystkie-Organzy-Indecence wżerają się w skórę jak diabli.

Jest niezmiernie słodki i intensywny, ale to sprawdzony zapach, koszący komplementy jak szalony. Gwarantuję, że można się w niego odziać, aby w wyrachowany acz skuteczny sposób pozyskać przychylność współbratymców użytkujących tą samą przestrzeń publiczną. Ma w sobie coś z połączenia afrydyzjaka z hormonem szczęścia.

Nuty: mandarynka, czerwona pomarańcza, kardamon, gałka muszkatołowa, kokos, brzoskwinia, drewno różane, ostra papryka, irys, orchidea, konwalia, styraks, wanilia, cynamon, fasola Tonka, cedr, paczula, wetiwer

Smród twój wróg

Osmosocjologia to dopiero raczkująca, choć - mam wrażenie - modna subdyscyplina. Zajmuje się kwestią zapachu pod kątem między innymi bycia artefaktem kulturowym zdradzającym indywidualną przynależność klasową. Linkuję już zauważony na Gazecie strasznie fajny artykuł opublikowany w Polityce. Miłej lektury :)

 Smród twój wróg

poniedziałek, 28 września 2009
Wampiryczny atrament pachnący popłuczynami

Wode (Scent), Boudicca

O tych perfumach piszę chyba tylko z powodu niesamowitej otoczki. Poruszającej historii, która stanowiła inspirację dla stworzenia zapachu, genialnego patentu z barwieniem EDT jak atramentu sympatycznego oraz pięknych, choć wywołujących ciary przerażenia zdjęciach i spocie reklamowym. Jest mistycznie, z klimatem antyku, wampirycznie i sensualnie na nieco straszny sposób... Nie ma to jak być piękną kobietą wijącą się w białej pościeli z gardłem poderżniętym kilkoma psikami perfum. Uwielbiam takie szaleństwa! Aktualnie nie przychodzi mi do głowy żaden inny przykład konceptu, który byłby w stanie to przebić.

Wode, Boudicca 

Wode, Boudicca

Gdyby jeszcze sam zapach dotrzymywał kroku całej reszcie...

 Otwarcie Wode to siarczysty, przepełniony złością i nienawiścią policzek z zieloności. To naręcze ziół o długich łodygach, które suszono przez długi czas w kamiennej piwnicy. Poddały się działaniu czasu i uległy jednocześnie podsuszeniu i spleśnieniu. Ich woń jest kwaśna, zakurzona i zawilgocona. Przyprawy absolutnie straciły lotność. Podejrzewam że zdechły za sprawą tej samej powodzi w piwnicy. Leżały sobie beztrosko rozsypane na kamiennym bruku, ale regularne podmywanie zimną, zabrudzoną wodą z deszczówki skutecznie odebrały im cały potencjał. Mokry kamień przykrył wszystko co fajne. Jednak coś pikantnie jątrzy to gniazdo nijakości i bałam się na głos wypowiedzieć tezę, iż to krojona metalowym nożem papryka, ale podczytałam u sąsiadki, że i ona chwyciła tą impresję - tak więc nabrałam odwagi ;) To czerwone warzywo tryskające słodko-ostrym sokiem, którego tkanki miażdży ostry nóż przecinający pikantność metalicznością. I wtedy zaczyna dymić. Właściwie tlić się ciemnym dymkiem z nadpalanej substancji organicznej. Daleko temu do stanowiącej inspirację dla tego akordu twórcy Gezy Schoena (kreatora Molekuł) - czyli surowego opium. Nic mnie specjalnie nie odurzyło.

 Kolejnym smaczkiem koncepcyjnym jest fakt, że jednym ze składników kompozycji jest ekstrakt z szaleju jadowitego - znanego lepiej jako cykuta. Wedle jednej z wersji historii za pomocą jego spożycia Boudicca wraz ze swoimi dwoma córkami popełniły samobójstwo. Jego zapach wyobrażam sobie jako ostrzegawczo gorzki, choć suchy i zielarski. I siłą sugestii widzę go tam - zgubną pułapkę, która w tym kontekście staje się dramatyczną drogą ratowania honoru. Dookoła jest zielono i podtęchło, ale kiedy zmrużyć oczy w oddali widać ciemny korytaż. Lecz nie mam ochoty podchodzić do niego zbyt blisko.

Nuty: jałowiec, kardamon, gałka muszkatołowa, szałwia, kolendra, korzeń arcydzięgieli, szafran, fasola Tonka, styraks, ambra, mech, piżmo, skóra

niedziela, 27 września 2009
Jadalnie

Zmysły smaku i węchu są ze sobą tak ściśle powiązane, że ich współzależność ujawnia się nawet na przykładzie perfum. Obydwa zmysły klasyfikuje się jako tzw "zmysły chemiczne", ponieważ zasada ich działania opiera się na identyfikowaniu związków chemicznych z otoczenia. Osobom u których na skutek urazu doszło do utraty węchu, automatycznie diametralnie siada zdolność odczuwanie smaku. Sam zapach lubianego smakołyku wywołuje ślinotok a pachnąca impresja obrzydzonej potrawy wstręt, tudzież w skrajnych przypadkach u właścicieli wrażliwych receptorów odruch wymiotny.

Jeśli nie przepadasz za miodem, nie spodoba Ci się Botrytis Ginestet. Jeśli mdli Cię od masła kakaowego, to nie rekomendowałabym zakupu w ciemno Musc Maori Parfumerie Generale. Jeśli nie kręci Cię mleczna czekolada z pistacjami Lindt'a, to i Pistachio Ganache Payard nie wywoła zaostrzenia Twojego apetytu na słodycze.

Pistache Lindt

Pistachio Ganache, Payard

Ten zapach to upłynnione, choć nie przeznaczone do konsumpcji połączenie przesmakowitego, luksusowego Pistache Lindt'a oraz gorącej czekolady pistacjowej LaFesta. No po prostu kropka w kropkę! Wąchając wyperfumowany nadgarstek czuję na twarzy parującą zawartość ulubionego kubka z grubego szkła. Gorąca czekolada pachnąca esencjonalnym, docukrzonym kakao, zielonymi tłuściutkimi, egzotycznymi orzeszkami i pełnotłustym mlekiem. Substancja jest jednorodna, bogata, rozbuchana i ciepła. Nie ma  w nich ani grama niosącej kompromisu goryczki. Tylko pełnowartościowa słodycz, która aż prosi żeby zastosować ją jak tarczę ochronną przed naszą klimatyczną szarugą.

To jeden z najznakomitszych jadalniaków, które wpisuję na moją prywatną listę Pistachio Ganache, Payardcukierniczych bestsmellerów. Jeśli chodzi o trwałość - to rzekomo tylko eau de cologne. Moja skóra lubi przedterminowo połykać zapachy i je spłycać, ale w tym wypadku mam gwarantowane solidne trzy godziny czekoladowego obżarstwa.

Aż wstyd przyznać, ale przez te przeklęte perfumy poleciałam do Piotra i Pawła po moją ukochaną Pistache Lindt'a. Jestem empirycznym dowodem na słuszność tezy o silnym powiązaniu zmysłu węchu i smaku.

Nuty: mleczna czekolada, nugat pistacjowy, miód lawendowy, egipski jaśmin

czwartek, 24 września 2009
Próbkowanie: Loukhoum Parfum de Soir

 Loukhoum Parfum de Soir, Keiko Mecheri

 Rachatłukum w perfumach to idealne wyjście na dni panicznego, wilczego apetytu na olfaktoryczne słodycze. Jeśli w tej sytuacji perfumoholikowi nie pomoże zdrowa dawka klasycznego Loukhoum Keiko Mecheri (czyli najsłodszych perfum świata), to obawiam się że nie ma już dla niego ratunku. Tu jest tak słodko, że bolą zęby, wypadają plomby i od samego wąchania człowiekowi tworzy się próchnica. Za to je uwielbiam i trzymam skromne 20ml na okoliczność właśnie takich, czarnych godzin.

Loukhoum Parfum de Soir, Keiko Mecheri Zdopingowana galopującym sukcesem klasyka, Keiko Mecheri zdecydowała się pomieszać trochę w kolbach i stworzyć jeszcze dwie wariacje na ten sam temat. Jako że lubuję się w totalnych przegięciach, moją uwagę w pierwszej kolejności przyciągnęła podkręcona i wzmocniona, ekstraktowa wersja na wieczór. Podobieństwo do klasyka jest łudzące - z jedną jednak zasadniczą różnicą. Za sprawą silniejszego skoncentrowania zapach praktycznie wtapia się w skórę. On nie pachnie jak najnormalniejsze w świecie perfumy - raczej wydziela różano-cukrowy opar, który po prostu ścina z nóg już za sprawą dosłownie połowy kropli podkradzionej z próbki Khy (you know I love you ;) ). Kwiat o karminowych płatkach z jedwabiu został naznaczony oddechem oud'u, jednak tak delikatnie, jakby zostało to zrobione od niechcenia. Przy głębszej kontemplacji wyczuwalna jest drewniana suchość, którą drąży milimetrowy, agarowy korytarzyk. Mam wrażenie, że za sprawą takiego walnięcia pięścią w stół nikną niuanse. Nie ma już tych rewelacyjnych, filuternych,Rachel Brice marcepanowych okruchów czy wirującego, pistacjowego cukru-pudru. Tylko ciężki, nie uznający bawienia się w szczegóły i szczególiki absolut.

 Ale za jakiego sprawą poczułam się jak uwodzicielska, tańcząca brzuchem Turczynka. Orientalna piękność, która do zabiegów pielęgnacyjnych używa ciepłego różano-migdałowego olejku i pasty cukrowej. Tańczy wśród dymu waniliowego kadzidła i zaśmiewa się do rozpuku z facetów, którzy na jej widok nie potrafią zamknąć ust.

Na zdjęciu obok moja idolka w tribal dance - Rachel Brice

Nuty: absolut różany, róża Wardia, oud, paczula, biały migdał, absolut wanilii, fasola tonka, benzoin

środa, 23 września 2009
Taaak...

 Długie, ekstatyczne taaaaak.

All Mine...

Kiss of an Angel

 

Kiss of an Angel

 

 

 

 

 

 

Legenda dla zwiedzających

 na górze, od lewej:

- Amour le Parfum, Kenzo

- pc02, biehl.parfumkunstwerke (Pecet)

- Angel Perfuming Hair Mist, Thierry Mugler

- Garage, Comme des Garcons

- Alien Eau Luminescente, Thierry Mugler

- Kiss of an Angel Lipstick, Thierry Mugler

 

na dole od lewej:

Angel, Thierry Mugler; gwiazdka z edycji Intimate Star

- Angel, Thierry Mugler; gwiazdka z edycji Kiss of an Angel

- Angel, Thierry Mugler; gwiazdka z edycji Angel Forever

 

  Wszystko jest wspaniałe i zapierające dech w piersi, ale zestaw Kiss of an Angel to mój pupilek ;) Uzupełnialny flakon 50ml jest ciężki jak diabli, zamknięty w pancernej, srebrnej gwieździe, na rewersie której znajduje się odcisk śladu pocałunku. Sztyft dołączonej szminki utrzymano w kolorze przeszywająco zimnego fioletu i właśnie taką barwę przybiera na ustach natychmiast po nałożeniu. Jednak ma identyczną właściwość jak moje ukochane perfumy i z sekundy na sekundę ten kawałeczek lodu staje w płomieniach i elektryzuje fuksjowym kolorem. Ni to zimnym, ni to gorącym. Coś niesamowitego.

 Wyjątkowym zapachem jest dla mnie również Garaż CdG. Do własnego flakonika wzdycham już od solidnego roku a w końcu nasze ścieżki się skrzyżowały - i to w jakże dogodnym momencie! Od poniedziałku jestem oficjalną motocyklistką a w środę otrzymałam od listonosza tematyczną kropkę nad i. Te perfumy są dla motocyklowego pasjonata tym, czym kocimiętka dla kocura. Czuję w nich autentyczną, paloną gumę (a nie tą żenującą, hucznie odtrąbioną namiastkę z Black Bvlgari), spaliny i chromowane felgi. To mi robi dobrze.

YSL nie boi się różu

 No właśnie. Paris, Baby Doll, Young Sexy Lovely czy Elle to różowe zabawki stargetowane przede wszystkim na młode kobiety. Ok, może i odcienie, intensywność i jaskrawość rzeczonego koloru są w ich przypadku nieco odmienne, ale róż to róż. Paryżance (Parisienne) blisko do Paryża (Paris). To również różana historyjka, choć wetknięto tutaj dość niecodzienny, modernistyczno-urbanistyczny w wydźwięku akcent.

Parisienne, Yves Saint Laurent

Zacznę od tego, że Kate Moss kompletnie mi tutaj nie pasuje. Bo to londyńska balangowiczka pełną gębą i jej wizerunek nie jest neutralną, białą tablicą do zapisania - jak ma to miejsce w przypadku każdej modelki która nie jest Kate Moss. Każda osoba żyjąca na tej planecie wie, że "Kate Moss" i "paryski szyk" to coś, co nie ma prawa zaistnieć w jednym momencie. Pierwszy zgrzyt.

Parisienne YSL

  Róże są tutaj gęste, bujnie rozkwitające na wyrośniętym krzewie. Są różowe. Zastosowano tu sprawdzony chwyt z Baby Doll, bo ich zapach świetnie komponuje się z cierpką czarną porzeczką. Jest nieco leśnie, dziko a tym samym nie damulkowato - a w te rejony nazbyt często dryfuje wiele różanych perfum. Kandyzowany w białym cukrze fiołek ma aksamitne płatki i z biegiem czasu, wraz z rozwojem zapachu coraz bardziej mięknie. Ale w międzyczasie pojawia się zgrzyt numer dwa - i to on jest tutaj gwoździem programu. Z początku, kiedy jeszcze nie zapoznałam się z koncepcją konstrukcyjną, byłam święcie przekonana, że ten dziwny akord to skutek nie zgrania się z moją skórą. A tutaj okazuje się, że dokładnie tak ma być. To zapach lakieru. Równie dobrze może to być przezroczysta emalia do paznokci jak i substancja doprawadzająca ulubioną parę szpilek na wysoki połysk. Nie może się nie kojarzyć z wielkomiejską, zabieganą biznesłumen.

 To ja już wolę Baby Doll.

Nuty: czerwona porzeczka, róża, fiołek, paczula, wetiwer, drewno sandałowe, piżmo

piątek, 18 września 2009
Zabawa w ciuciubabkę

Zabawa w ciuciubabkę to nie tylko jedna z od dziesięcioleci niemodnych dziecięcych gier. W nieco zmodyfikowanej wersji to również uciecha dla perfumoholiczek. Akcja No Logo została zainicjowana na Per-Fumum i byłaby może normalną wymianą próbkową gdyby nie fakt, że fiolki zamiast nazw mają na sobie tylko numerek. Jak łatwo się domyśleć zadaniem zgadującej jest jak najszybciej i z jak najmniejszą pomocą podpowiedzi zgadnąć jakie zapachy kryją się we fiolkach.

Annie jest w tym dobra. Chociaż podejrzewam że na jej bardzo wysoką wydajność śledczą wpłynął również fakt, że mam miękkie serce i sprytnie podpowiadałam ;)

Niespodziewanie mam rewanż i ze wstydem przyznaję, że jestem cienka w te klocki ;)

hehe

Jedynka

Jest nieprzyjemna na niepokojący spokój. Moczowo-szmatowata, zawilgocona, nieświeża, nieczysta... Bardzo możliwe że to wina braku chęci zgrywania się z moją skórą, bo z fiolki jest krystaliczna i przyszywająco chłodna. Na 99.99% nigdy przedtem tego nie wąchałam.

 

Dwójka

Annie, na bank to kiedyś wąchałam! Przy okazji nawiedza mnie to niezbyt lubiane, irytujące wrażenie. Ma miejsce na przykład wtedy gdy mój nos w tłumie ludzi wyłowi zapach znajomych perfum, ale na skutek zniekształcenia powstałego przez swoiste szumy komunikacyjne tak bardzo się zmienia, że nie mogę sobie przypomnieć co to takiego :( Znajome molekuły grają już z nieznajomą mi chemią, drażnią moje nozdrza, w skrajnych wypadkach wiem nawet że sama ich kiedyś używałam, ale nie mogę wpaść na dobry trop. I zgadywanka męczy mnie przez parę dni. Wiem, to okropne ;)

Jest słodkie. Czuję w nim ciepły, kardamonowy lukier. Z biegiem czasu z powodu galopującego wkurzenia coraz bardziej podnosi mi się ciśnienie, ale i tak nie mogę wpaść co to takiego :/

Trójka

Mirrę poczułam już z pół metra. Potem twardą zieloność niedojrzałej skorupy otaczającej orzech włoski. A potem ziołową mieszankę do pizzy zmieszaną z nieświeżym zapachem niemytej przez 10 dni lodówki.

Czy to właśnie Victrix?

Czwórka

Spanie na świeżym sianie. Przeszywająca dosłowność zapachu stodoły i ... kozy. Tudzież krowiego łajna. WTF IS THAT?

/Update 20.09/

Jedynka - jeszcze nie zidentyfikowana

Dwójka - Oh My Cat?

Trójka - Victrix

Czwórka - Marasciella

 

/Update 27.09/

Jedynka - Skarb

środa, 16 września 2009
O nowych decyzjach PG oraz recenzja L'Eau Guerrière

L'Eau Guerrière, Parfumerie Generale

Dokładnie w momencie gdy zabrałam się za tworzenie recenzji do mojej skrzynki wpadł mail od Parfumerie Generale. Marka zdecydowała się na przesunięcie L'eau Guerriere z limitowanej, trudniejszej do kupienia serii Private Collection do regularnej linii i przydzielenie mu numeru 20. Ponadto zapach poza klasycznymi pojemnościami 50 i 100ml będzie dostępny również jako trzydziestka - ochrzczona pieszczotliwym mianem wersji Baby Diolène. Kto wie, może trzydziestki na stałe wejdą do asortymentu? Byłoby bosko. Zachodzę jednak w głowę jaka jest logika przydzielania numerków. Czy wolne jeszcze Jeden i Dwadzieścia Dwa również czekają na swoją kolej?

L'Eau Guerrière Parfumerie Generale Ta Woda Wojownika jest świetna - i powie Wam to nawet osoba, którą niespecjalnie kręci każde z trzech słów ją definiujących. Zielone, Świeże, Kadzidlane - generalnie rzecz biorąc brrr, które tutaj prezentuje się niesamowicie kusząco. Dodaje werwy, testosteronowego zastrzyku, ale jednocześnie jest niepozbawiony melancholii. Akord z którego PG w tym wypadku jest najbardziej dumny - czyli zielone kadzidło - brzmi dla mnie smutno i chłodno jak listopadowe powietrze. To zapach Święta Zmarłych. Wiele osób dopieszczających w ten dzień groby swoich zmarłych bliskich opiera się modom i z uporem maniaka zdobi kamienne płyty naręczami gałęzi z drzew iglastych. Choinka jeszcze pachnie lasem i żywicą, jej zieleń jest niemal jadowita i krzycząca. Na tym postawiono tuzin kopcących ciemnym dymem zniczy. Zapach jest nieco gryzący, ale na swój sposób mistyczny. Nieodłącznie kojarzy się ze skupieniem, modlitwą, tęsknotą i błąkającą się w kąciku oka łzą.

Nuty drzewne są tutaj słone słonością potu, nieco ostre. Łagodzone okładem z aloesu, ale najeżone drzazgami.

Nuty: kora chinowca, aldehydy, żywica olibanum, drewno aloesowe, piżmo

 

/update 18.09/

Kolejny mail od PG głosi, że Baby Diolène opanowuje całą "numerowaną" serię. Cena za taką trzydziestkę - 59 euro.

Parfumerie Generale

wtorek, 15 września 2009
100 Fragrances Every Perfumista Should Try - po polsku (part 2)
100
 
 Uwaga, uwaga - oto druga i tym samym ostatnia, finalna część rankingu. Przed Państwem chlubna Pierwsza Pięćdziesiątka Zapachów, Które Należy Poznać. Zapraszam do lektury, sporządzania notatek i przeczesywania pamięci w celu upewnienia się, czy za radą pomocnych respondentów już udało Wam się zapoznać z częścią z nich.
 
 
 
50. Kingdom Alexander McQueen 25
 
49. Idole de Lubin Lubin 25

48. Hypnotic Poison Christian Dior 25

47. Classique Jean Paul Gaultier 25

46. Belle de Minuit Nina Ricci 25

45. Gloria Cacharel 26

44. Scent Costume National 27

43. Organza Givenchy 27

42. Eden Cacharel 27

41. Collection Escada 27

40. Alchimie Rochas 27

39. Tea For Two L'Artisan Parfumeur 28

38. Perles de Lalique EDP Lalique
28

37. Musc Ravageur Frederic Malle 28

36. Messe de Minuit EDC Etro 28

35. Addict Christian Dior 28

34. Pink Sugar EDT Aquolina
29

33. Mitsouko Guerlain 29

32. Lolita Lempicka EDP Lolita Lempicka 29

31. Le Feu d'Issey Issey Miyake 29

30. Alien EDP Thierry Mugler 29

 perfumy w książce

29. Un Jardin sur le Nil Hermes 30

28. NU EDP YSL 30

27. Innocent EDP Thierry Mugler 31

26. Cristobal EDT Balenciaga 31

25. Agent Provocateur EDP Agent Provocateur 31

24. 24 Faubourg EDP Hermes 32

23. Un Jardin Mediteranee Hermes 33

22. Flowerbomb EDP Viktor & Rolf
34

21. Dzing! L'Artisan Parfumeur 34

20. Avignon Comme des Garcons 34

19. Zagorsk Comme des Garcons 35

18. Prada Prada 35

17. Must de Cartier EDT Cartier 35

16. Jungle Tiger Kenzo 35

15. Gucci Pour Homme Gucci 35

14. Coco Chanel 36

13. Féminité du Bois Shiseido 38

12. Dune Woman Christian Dior 38

11. Poison Christian Dior 39

 10. Theorema Fendi 42

9. Opium YSL 44

8. Dolce Vita Christian Dior 44

7. Organza Indecence Givenchy 45

6. Chanel No.5 EDP Chanel
45

5. Le Baiser du Dragon EDP Cartier
46

4. Jungle Elephant Kenzo
48

3. Black Cashmere Donna Karan
49

Black Cashmere Donna Karan

2. Shalimar Guerlain 52

Shalimar Guerlain

 

1. Angel EDP Thierry Mugler 55 

Angel Thierry Mugler

 
Badanie zostało przeprowadzone w sierpniu 2008 na próbie 61 pachnących respondentów z hobbystycznego kółka zebranego wokół forum Perfumy na wizaz.pl
poniedziałek, 14 września 2009
100 Fragrances Every Perfumista Should Try - po polsku

Uwielbiam subiektywne zestawienia. Zawsze z ogromnym zainteresowaniem analizuję wszystkie TOP, Hot & Not czy Hop Bęc ;P Ciekawią mnie motywy zainicjowania mody, jej ścieżka przebiegu,mechanizm rozprzestrzeniania się oraz to, dlaczego jedno jest obciachem podczas gdy drugie wartym uwagi trendem, który - zdarza się - zyskuje status ponadczasowego hitu. Perfumeryjny ranking Now Smell This, zatytułowany dokładnie tak jak zapowiada to notka, od razu przyciągnął mój ciekawski wzrok. Tutaj co prawda zamysł jest nieco inny, bo nie do końca chodzi o zapachy THE BEST, ale o tzw MUST SNIFF'y. Takie które perfumista (czyli mniej więcej - perfumoholik) z różnych względów powinien znać. 

fashion week

Marzyło mi się sprawdzenie jak realizację podobnego zadania widzieliby perfumoholicy z naszego rodzimego podwórka. I tak sobie głośno myślałam kiedy koleżanka Irkax wirtualnie przybiła mi piątkę i zawołała "wchodzę w to!". Informatycznie (i nie tylko) uzdolnione dziewczę wraz ze swoim niemniej bystrym mężem szybko skonstruowali specjalną stronę gdzie inteligentny mechanizm zliczał wyniki typowania wyselekcjonowanych, perfumoholicznych respondentów (w liczbie wysokosci 61 osób). Na drodze ankietowej wyłoniło się ciut ponad sto (ostatnie parę ex aequo ) zapachów, w przypadku których było tylko jedno kryterium. To pachnidła, które chcielibyśmy zaprezentować osobie wprowadzanej w świat perfum. Tworzą wielosmakowe, szerokie spektrum najciekawszych reprezentantów w swoich kategoriach. Obok każdego typu znajduje się liczba oddanych na niego głosów - tak więc mimo wszystko pojawił się tutaj pikantny, rywalizująco-rankingowy posmaczek.

Kopiuję ku pamięci. Oraz jako przyczynek do refleksji, którą warto wcielić w życie ;)

 ***

 

103. Philosykos Diptyque 16

102. Mahora Guerlain 16

101. Incense Norma Kamali 16

100. Black Tourmaline Olivier Durbano 16

99. Asja Fendi 16

98. Venezia Laura Biagiotti 17

97. Shaal Nur EDT Etro 17

96. Rush Gucci 17

95. Roma Laura Biagiotti 17

94. Opium pour Homme YSL 17

93. Neonatura Cocon EDP Yves Rocher 17

92. Mania Woman (stara wersja) Giorgio Armani 17

91. J'adore EDP Christian Dior 17

90. Encre Noire for Men Lalique 17

89. Eau des Merveilles, EDT Hermes 17

88. Black Bvlgari 17

87. Amarige Givenchy 17

86. 5th Avenue Elizabeth Arden 17

85. Lou Lou Cacharel 18

84. Jaisalmer Comme des Garcons 18

83. Cool Water Davidoff 18

82. CK ONE Calvin Klein 18

81. Wish Chopard 19 

80. Pi - EDT pour homme Givenchy 19

mucha

79. Halloween EDT Jesus del Pozo 19

78. Habanita EDT Molinard 19

77. Gris Clair Serge Lutens 19

76. Etra EDT Etro 19

75. Coco Mademoiselle EDP Chanel 19

74. Chergui Serge Lutens 19

73. Farenheit Christian Dior 20

72. Tresor Lancome 21

71. Safari Ralph Lauren 21  

70. Hot Couture EDP Givenchy 21

69. For Her EDP Narciso Rodriguez 21

68. Flower by Kenzo Kenzo 21

67. Baby Doll YSL 21

66. A*Men EDT Thierry Mugler 21

65. Un Bois Vanille Serge Lutens 22

64. Terre D'Hermes Hermes 22

63. Obsession EDP Calvin Klein 22

62. New Haarlem Bond No. 9 22

61. Histoire d'Eau EDT Mauboussin 22

60. Poeme Lancome 23

59. Les Exclusifs, Gaiac EDP M. Micallef 23

58. Euphoria EDP Calvin Klein 23

57. Dzongkha L'Artisan Parfumeur 23

56. Ambre Sultan Serge Lutens 23

55. Light Blue EDT Dolce & Gabbana 24

54. Ouarzazate Comme des Garcons 25

53. Madness Chopard 25

52. L de Lolita Lempicka EDP Lolita Lempicka 25

51. Kyoto Comme des Garcons 25 ...

Comme des Garcons

 
 
 
Ciąg dalszy nastąpi... ;)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20