Blog > Komentarze do wpisu
Angel Le Gout - nie taki czekoladowy, jakim go malują

Rozczarowana jestem i być może nawet nieco wkurzona z tego rozczarowania. Apetyt na ten zapach miałam od kiedy tylko przeczytałam zapowiedź. Nadmienić muszę, iż Anioła noszę od... hmmm, właśnie sobie uświadomiłam, że 1/3 życia. A więc poczynając od momentu kiedy tylko zaczęłam pachnieć. Ta spaczulona czekolada jest na wskroś moja, zawsze gdy ją noszę, mam wrażenie, że zlewa się z moją skórą w jednolity, zupełnie naturalny twór.

Wariacja polegająca na "dociążeniu" (vel Likier) mnie przekonała - w przeciwieństwie do leciutkich, spłukanych, spranych i zowocowanych letnich sików. Dolanie porcji gorzkiej czekolady i dosypanie kakao w gardziel wiecznie nienasyconego Anioła wydawało się być posunięciem słusznym.

Angel le Gout długo pozostawał w sferze marzeń i fantazji, bo na przemian występowały obiektywne problemy z dostępnością oraz subiektywną zasobnością mojego portfela. Wydawałoby się, że skutecznie wypchnęłam ten problem ze podświadomości, ale splot wydarzeń takich jak:

A) uzyskanie pracy z w miarę ludzkimi systemami wynagrodzeń
B) imieniny
C) zawieszenie oka na atrakcyjnym linku na "Perełkach..."

doprowadziły do tego, że zdecydowałam zaszaleć, zamknąć oczy w trakcie realizowania procesu płatności i w dalszej perspektywie dopieścić się przez nos.

Angel le Gout

Co się okazuje. Niestety w recenzji warto zatrzymać się tylko na początku zapachu. Czekolada jest gładka jak tafla czekoladowa z Chocolissimo, pęka wydając niski dźwięk i stanowiąc zapowiedź nie słodkiego obżarstwa a kulturalnego zachowania i skromnego raczenia się ekskluzywnym produktem. Za dużo w tym zapachu jak na mój gust powściągliwości i savoir vivre'u. Chciałabym tego, czym 20 lat temu promowało się Anioła - psychoanalitycznego akordu przenoszącego nas w przyjemne momenty lat dzieciństwa. Kiedy to było słodko, beztrosko i przyjemnie. Czekolada "realna" jest tylko na początku i to zbyt tępa, aby była rozkoszna. Dalsza część typowo aniołowa, ale paradoksalnie bardziej efemeryczna, o trwałości słabszej niż EDP i Likier.

Bardziej czekoladowy i bardziej jadalny Angel to zbyt piekne, by mogło być prawdziwe.

środa, 19 września 2012, daigee

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: em, *.devs.futuro.pl
2012/11/28 13:22:27
Jak miło tu zajrzeć i zobaczyć coś nowego! Pozdrawiam :)
-
daigee
2012/11/28 15:33:17
Blog mi porósł kurzem, ale postanowiłam niedawno go trochę "doaroamtyzować" ;) Szykują się wpisy o YC, będzie pachnąco, choć bez alkoholu :D