Blog > Komentarze do wpisu
Guess who's back

Odniosłam wrażenie, że jednocześnie w równym stopniu zabrakło mi dwóch rzeczy niezbędnych do prowadzenia tego bloga. Głowy i serca. Trochę się działo. Ale z pewnych rzeczy nigdy się nie wyrasta. 

 Teraz jednak kreślę naprędce drobny anons zapowiadający prawdopodobną większą systematyczność. Przyczyn jest kilka.

 Pierwszy impuls miał miejsce kilka tygodni temu. Czekałam na telefon, który nie zadzwonił - chociaż miał. Zaczęłam snuć mapę skojarzeniową dotyczącą tego, jaka ziemska lub pozaziemska katastrofa mogła spaść na pewnego nieszczęśliwca, doprowadzając do unieruchomienia kończyn i uniemożliwienia mu wykręcenia mojego numeru komórkowego. Rozważania na temat szpitalnego savoir vivre'u i tego czy wypada mi zalewać się łzami na odziale intensywnej terapii (na której, jak domniemałam, zapewne będę  musiała odwiedzić pacjenta jeszcze tego wieczoru), przerwał polifoniczny dźwięk symulujący gwizd Elle Driver aka California Mountain Snake, zmierzającej by zaserwować Black Mambie śmiertelny zastrzyk. W skrócie - zadzwoniła komórka, a na wyświetlaczu Nokii ukazało się ispodziewane imię . Kiedy rozmówca dowiedział się jakie pomysły roiły się przed momentem w blond główce autorki tej notki, po raz kolejny usłyszała ona, że powinna bezzwłocznie zainwestować kapitał swej bujnej wyobraźni i spisywać każde, równie barwne lawiny skojarzeń. Hm, synestetycy urodzili się z takimi umiejętnościami, cóż począć.

 Kwestia kolejna. Duba Smalona mnie u siebie zalinkowała , co sprawiło że zrobiło mi się miło :) Od razu kiedy to odkryłam zrobiło mi się cieplej na serduchu. Ta dziewczyna może mnie u siebie linkować codziennie - nie widzę przeciwwskazań.

 Zupełnie inaczej ma się jednak sprawa z "inspirowaniem się" innego typu.  Jak mówi popularne porzekadło: "naśladownictwo jest najwyższą formą uznania". Jednakowoż podciągnięcie dalej opisanego występku niewiele wspólnego ma z życzliwym przemycaniem okreslonych trendów. Gdzie pojawia się Ctrl-V następujące po Ctrl-C, zaczyna się kopiowanie w najgorszym tego słowa znaczeniu. I ciśnienie podnosi mi się tym razem na skutek wydarzenia bardzo nie fair. Nie pierwszy raz ktoś kopiuje treść moich blogowych recenzji i wrzuca do swoich aukcji na Allegro. Niemniej razi i bulwersuje mnie to w dalszym stopniu - i z biegiem czasu co raz bardziej. Uważam, że zachowania takich złodziei własności intelektualnej są żenujące i obrzydliwe - to najbardziej dyplomatyczne określenia, jakie przychodzą mi do głowy w pierwszej kolejności. Nie istnieje żadna wymówka mogąca oczyścić takiego delikwenta z zarzutu o zbyt frywolne dysponowanie zawartością Fragrantiki. Czarno na białym widać, że to blog. Mój osobisty zbiór intymnych przemyśleń i wrażeń. W mojej zdroworozsądkowości nie łudzę się nawet, że komuś chciałoby się pofatygować o zapytanie mnie o zgodę na wykonanie kopii. Ale nawet w przypadku takiej drogi na skróty koniecznym jest podanie źródła, z którego się korzystało.

 A tutaj jak krowie na rowie kopiuj-wklej, nawet z zachowaniem literówek i emotikonów. Kradzież dla ubarwienia i uatrakcyjnienia swojej aukcję dla ukręcenia z tego choćby ciut więcej forsy. To tyle jeśli chodzi o bajeczkę o tym, że pasjonaci perfum to dobre, moralne duszyczki, wykazujące się lojalnością grupową i szlachetnością. Co to nie okradną podobnego jemu pasjonata.

kradziej

  Tak więc chciałam tylko powiedzieć, że uważam to za świństwo i złodziejstwo. Ale gorączkować się na okoliczność walki z wiatrakami również nie planuję. Moje recenzje na Allegro widziałam już co najmniej 10 razy. A to ciekawe, bo generalnie nie przesiewam tego portalu ze specjalną namiętnością.

 I właśnie z powodu wyżej wymienionego podejścia części "internautów" z dużym żalem zrezygnowałam z publikacji mojej pracy naukowej na temat perfum we współczesnej kulturze oraz szkicu o perfumoholikach. Zbyt ciężko nad tym pracowałam, żeby ktoś kilkoma kliknięciami myszy wyciągnął łapy po to, co nie jego. I jeszcze ciągnął z tego korzyści jak z dojnej krowy. Po moim trupie.

 Kij ci w oko kradzieju. Dziękuję, dobranoc.

poniedziałek, 07 lutego 2011, daigee

Polecane wpisy

  • Rąbek tajemnicy

    Regularny rytm publikowania kolejnych notek leży na łopatkach i żałośnie kwiczy. To jednak nie do końca tak, że mnie po prostu nie ma. Rozwiązanie jest bardziej

  • Anatomia kryzysu

    Jest pewno słowo na "k", którego odmiana przez wszystkie możliwe przypadki we wszystkich mozliwych mediach, wszystkich możliwych krajów doprowadziła najpierw d

  • Majtkozdzierca i ja

    Miss Natasha znowu będzie się lansować w gościnie u najfajniejszych nosów tego świata (wcale jej nie zazdroszczę! ani tyci tyci!) i na tą okoliczność uciełyśmy

Komentarze
2011/02/11 10:23:52
Szczurku! Jeśli to Cię mobilizuje to mogę cię linkować choćby codziennie ;) Fakt, że będę musiała w tym celu częściej własne wpisy zamieszczać, ale cel to wszakże wyższy ;)
A poważnie, bardzo się cieszę, że zaglądasz jeszcze na swój (i mój) blog.
-
daigee
2011/02/11 10:46:46
Tylko z dubowych ust "szczurku" brzmi jak pieszczota :D
Bosz, automatycznie przypomina mi się egzamin z antropologii współczesności i konieczność rozpisywania się na zagadnienie dlaczego szczur jest hybrydą. W sensie że święty i nieświęty jednocześnie.

Zalinkowałaś mnie Ty, zalinkowała mnie Elve - lepiej być nie może ;)

Ciężko się wdrożyć po przerwie i pozamiatać zakurzone ścieżki mózgownicy. Ale jednak o tyle ciężko, co przyjemnie. To pocieszające :)
-
Gość: Wkładaczka Kija w Mrowisko, *.play-internet.pl
2011/04/03 12:15:36
Pytam z ciekawości, nie złośliwie: a nazwa tego bloga to z głowy czy też "zainspirowana"? Fragrantica.com to jedna z moich ulubionych stron o perfumach i muszę powiedzieć, że na początku mnie troszeczkę zatrzęsło jak zobaczyłam polskiego sobowtóra, czyli ten oto, swoją drogą bardzo godzien pochwały utwór intelektualny! W kwestii plagiatowania wyjątkowo dobrze stosuje się mądrość ludu, że każdy medal ma dwie strony a każdy kij dwa końce - z którego jeden właśnie wkładam w mrowisko, o co mam nadzieję nie masz żalu (przynajmniej nie w oko!). Blog naprawdę bardzo mi się podoba, dziękuję za wspaniałą lekturę i jak tylko będe miała gdzie, to na pewno zalinkuję :))
Zmierzam do tego, że może naprawdę nie warto się tak bardzo przejmować (co innego, gdyby ktoś podał się za autora Twoich artykułów). I tak wszyscy wiedzą, że na Allegro opisy pochodzą z kopiujwkleja. Więc chyba warto jednak wydać tą publikację! Szkoda, żeby nie powstała przez takie głupoty (chyba, że to tylko wymówka, hm? ;)) )
-
daigee
2011/04/03 13:49:17
Dziękuję za komentarz i zapraszam do kolejnych odwiedzin :)
Mieszana nazwa bloga to gra słów nawiązująca do przekazu grandżowego kawałka Nirvany ( "Smells like teen spirit" ) oraz słowa "pachnący" po włosku. Myślę, że ciężko byłoby to podciągnąć pod plagiat :)

Jasne, w 100% zgadzam się, że filozofia nieprzejmowania się jest szalenie zdrowa. Jednak uważam, że bardziej fair byłoby, gdyby sztampowe kopiujwkleje z All były produkowane w oparciu o bezduszne, katalogowe opisy producenta, od których roi się w sieci. A nie subiektywnych recenzji (z - jakby nie było - cybernetycznych pamiętników). Zgrzyta mi to jak szuranie pazurami po tablicy.

Moją pracę chętnie bym opublikowała (i poczyniłam nawet ku temu bardzo wstępne kroki :) ), ale raczej nie nastąpi to na blogu. Stąd za łatwo bezkarnie ukraść. Czy to w szeroko rozumianych celach marketingowego zarobku, wypracowania z polskiego albo w jakimkolwiek innym celu, którego w tym momencie nie podsuwa mi wyobraźnia. To podstawowy powód.

Rozszarpania przez perfumoholików w ramach kary za ujawnienie pilnie strzeżonych sekretów raczej się nie obawiam. Chociaż może powinnam ;)
-
Gość: Wkładaczka Kija w Mrowisko, *.play-internet.pl
2011/04/03 15:49:45
Hehe, nie wiadomo, nałóg potrafi robić z ludzi zwierzęta! Ja w każdym razie, jeśli się ukaże, przeczytam z dziką rozkoszą!
Acha, chodziło mi o nazwę (podtytuł?;) "fragrantica" - Smells like... to już chyba takie dobro wspólne ludzkości, że jaki tam plagiat? :) zresztą super nazwa. Tak czy siak, nie czepiam się, tak tylko chciałam pokazać, że różnie to bywa.
Pozdrawiam i trzymam kciuk za dalsze pisanie! Pisz jak najczęściej! Perfumoblogerzy znad Wisły w ogóle tacy jacyś niesystematyczni są i człowiek czasem tygodniami czeka na nowe wynurzenia i impresyje! :)
A kopiujwklejom kij w dziób i krzyżyk na drogę!
-
2011/04/18 15:51:05
Aniele, i ja czekam z niecierpliwością na nowe wpisy :)))
Żeby Cię trochę zachęcić ;) otagowałam Cię:
magdulenkoweszkielka.blogspot.com/2011/04/otagowana.html

Mam nadzieję, że wrócisz na stałe.

Ściskam!
-
Gość: skarbek, *.lublin.mm.pl
2011/05/06 13:51:58
no fakt, zerżnięte na bezczela:/ ale kij mu w ..coś tam .
-
zegarki.sklep
2013/06/05 21:19:55
no i gdzie jesteś, powrót na dość krótko był chyba ;)