Blog > Komentarze do wpisu
Zajawka nowego spotu reklamowego Coco Mademoiselle Chanel

Rewitalizacja wizerunku Panny Coco została zainicjowana w 2007 roku, kiedy to kontrakt reklamowy po Kate Moss (piastującej stanowisko ambasadorki nieprzerwanie przez blisko 5 lat) przejęła inna brytyjka - Keira Knightley. Kate to Kate - seksowna balangowiczka o sarnich oczach, jednak stylizacje reklamowe utrzymywane były stale w typowej dla Chanel konwencji. Przewidującej przemycenie elegancji, klasy i wysmakowania. Niby spory kawałek nagiego uda, golizna od pasa w górę, wydęte usta i wyzywające spojrzenie Kate, ale zawsze w połączeniu z białym kanapowym obiciem, sznurem pereł i kameliami na kapeluszu. Potem pojawiła się Keira, owinięta tylko kawałkiem materiału i sutkami symbolicznie tylko zasłoniętymi szelką od spodni, bądź para-męskim nakryciem głowy.

Kate MossKate Moss

Keira

To postawienie na erotykę okazało się jednak wystarczyć na stosunkowo niedługo. W końcu ucichły spekulacje o tym, że biust zagłodzonej Keiry został tu komputerowo powiększony na potrzeby komercyjne oraz że photoshopowa pomoc, polegająca na zarzuceniu na ramiona fotografowanej gwiazdy białej koszuli, poczyniona na użytek publikacji reklamy w purytańskiej Ameryce, okazała się nieoceniona. Należy teraz wymyśleć coś nowego.  Zdecydowano się na element zaskoczenia i tym razem Keirę zapięto pod szyję i ubrano w kombinezon. Motocyklowy, z mięciutkiej skórki, w najmodniejszym w tym sezonie kolorze bladego camelu (tak, tak, moi drodzy, zapomnijmy o czasach kiedy odcień ten nosił swojską nazwę beżu). Co więcej, aktorka w spocie reklamowym okazuje się naprawdę dosiadać dwóch kółek. Sequel reklamówki z 2007 roku wyreżyserował Joe Wright a chanelowski gang motocyklowy przedefilował po Place de la Concorde w Paryżu. Do bólu subiektywnie napisać muszę, że za grosz mnie to nie przekonuje - poczynając od faktu, że motocykl prowadzony przez główną bohaterkę spotu to na moje oko, kierowcy ścigacza, replika klasycznego cafe racer'a, które to stanowią artefakt estetyki oldschoolu, retro i rockabilly, a kończąc na tym, że po prostu nie lubię płaskiej gry aktorskiej oraz wizualności pani K.K, która to w moim odczuciu nie nadaje się nawet do trzydziestosekundowej reklamówki. Efekt końcowy ocenić będzie można niedługo.

Chanel 1

Chanel 2

Chanel 3

Chanel 4

Nie traćmy jednak z oczu najważniejszego! Tego mianowicie, że Coco Mademoiselle to naprawdę dobre pachnidło. Co prawda jeszcze nie dorobiłam się flakonika i niestety nie stoi on na mojej hedonistycznej półce, a Panna Coco minimalnie przegrała na rzecz Panny Dior Cherie EDP w pojedynku o to która z nich będzie moją damą do towarzystwa i stylizacyjną kropką nad i w sezonie ubiegłej wiosny. Ale jeszcze nic nie stracone. Poważnie rozważam czy może już dorosłam do szyprów, róż i jaśminu.

czwartek, 09 września 2010, daigee
Tagi: motocykle

Polecane wpisy