Blog > Komentarze do wpisu
Lux-usowa czekolada - czyli o tym, dlaczego uwielbiam perfumoholików oraz o słodyczach Payarda

  Tytułem małego wstępu raz jeszcze muszę przybliżyć szanownemu czytelnikowi istotę cech charakterologicznych, typowych dla reprezentata środowiska perfumoholików. Perfumoholik to osobnik wykazujący ogromne pokłady zrozumienia, przyjacielskości oraz hojności w stosunku do przedstawicieli własnego gatunku. Gatunku perfumoholicznego rzecz jasna. Z biegiem czasu zaakceptowanie tego stanu okazuje się przychodzić naturalnie - niezwykle łatwo jest bowiem przyzwyczaić się do rozpieszczania, tym bardziej że rozkosznie niczym nieuzasadnionego.

 Dzisiejsze nihilistyczne i niczym nieuzasadnione rozpieszczanie sponsorowane jest przez giftowe czekoladowe próbeczki od Lux Perpetui. Jest kochana, jest perfumoholiczką i za to ją uwielbiam :)

 

Lychee Mousse, Payard

Lychee Mousse Payard Liczi to owoc o niepozornych kształtach, rozmiarach i kolorze, lecz wyjątkowo atrakcyjnym dla miłośnika słodyczy zapachu. Charakteryzuje się niewiarygodnie syropowo - ulepnym smakiem, podbajerzonym egzotyczną, pestkową goryczką i herbacianą łagodnością. Lychee Mousse to świetne olfaktoryczne odwzorowanie przywołanego w nazwie owocu, lecz ze słusznością umieszczenia tych perfum w kategorii czekoladowców mogłabym polemizować. To raczej inny typ deseru, który zaszufladkowałabym raczej jako cukiereczkowe konfitury oraz zapach moich szpanerskich perfumowanych pisaków, które radowały me dziecięce serce w okresie przedszkolnym. Trwałość i intensywność zapachu jest dość symboliczna - porównałabym je do owocowych psikadełek od Yves Rocher.

Nuty: biała czekolada, beza o smaku lychee, malina, turecka woda różana

 

Bergamot Truffle, PayardBergamot Truffle Payard

 Tutaj mamy już solidną czekoladkę. Smakowite maleństwo z eleganckiej bomboniery, które łapczywie rozgryzione rozpuści się na języku ujawniając cytrusowe wnętrze, które błyskawicznie łączy się z otoczką z ciemnego kakao. Cierpkość i słoneczny kwasek błyskawicznie drażnią receptory śliniankowe usytuowane na czubku języka i dosyć namacalnie mnie to drażni. Następuje konflikt interesów - ktoś chce narabić kwasu, ktoś inny zasłodzić i ta kakofonia staje się mało spójna. Wnosi ciekawą świeżość interpretacyjną i nowe spojrzenie na temat perfumeryjnej czekolady, ale nie jestem pewna czy naprawdę chwyci za serce miłośnika czekoladowego gatunku, lubującego się w Musc Maori, Chocolovers czy Brownie. Trwałość nieco większa niż w przypadku Lychee Mousse i trochę mniejsza niż w Pistachio Ganache.

Nuty: ciemna czekolada, kalabryjska bergamotka, kwiat pomarańczy, wanilia

piątek, 10 września 2010, daigee
Tagi: czekolada

Polecane wpisy