Blog > Komentarze do wpisu
Ciekawostki fizjologiczno - sensoryczne oraz o fenomenie lukrecjowych cukierków

 "Był jeszcze jeden kandydat na stanowisko ludzkiego feromonu: mieszanka nazwana androstenonem, którą znaleziono w męskim pocie spod pach. Androstenon od dawna był znany jako potężny świński feromon; kiedy świnia w okresie godowym powąchała go, nabierała gotowości do pokrycia przez knura. Nic więc dziwnego, że jego odkrycie w męskich wydzielinach ciała wpędziło endokrynologów w szał spekulacji. Nie udało się jednak ostatecznie potwierdzić jego działania na kobiety - ale na pewno nie z powodu niewystarczającej liczby prób. Przez lata psycholodzy i endokrynolodzy przemykali się w przestrzeni publicznej z puszkami Boarmate - syntetycznej wersji androstenonu w aerozolu - rozpylając to na meble czy drzwi kabin toaletowych.

 Czasami wydawało się, że badania pokazują jakieś efekty. M.D. Kirk-Smith ze współpracownikiem na Uniwersytecie Birmingham w Wielkiej Brytanii spryskiwali Boarmatem krzesło, które wcześniej określili jako najmniej popularne w poczekalni przed gabinetem stomatologicznym. Celem było przekonanie się, czy teraz więcej kobiet będzie siadać na tym właśnie krześle. Popularność krzesła była dyskretnie obserwowana przez recepcjonistę. Boarmate okazywał się rzucać urok na kobiety, które rzeczywiście wybierały to krzesło częściej po tym, jak Kirk-Smith i Boarmate weszli do gry.

CK

 (...) George Preti z Monnel Chemical Senses Center (...) lekceważąco odniósł się do tych badań i skrytykował ich metodologię. Wniosek z tego taki, że wydzieliny spod męskich pach raczej nie przyciągają żadnych innych gatunków poza eksperymentującymi psychologami.

(...) Przestańcie używać perfum. Kobiety wcale nie uważają tego za pociągające. Jeśli mi nie wierzycie, oto cytat z raportu chicagowskiego ośrodka terapeutyczno-badawczego zajmującego się zmysłami węchu i smaku Smell and Taste Treatment and Research Foundation: > Męskie wody kolońskie redukują przepływ krwi w pochwie <. Prezes Fundacji Al Hirch podłączał kobiety do pochwowego fotopletyzmografu, po czym zakładał im maski chirurgiczne spryskane dziesięcioma różnymi zapachami lub kombinacjami zapachów. (Aby upewnić się, że kobiety nie podniecają się samym zakładaniem masek, Hirsch grupie kontrolnej pozakładał niczym nieperfumowane maski). Poza zapachem wody kolońskiej, nie kręciły tych kobiet również zapachy wiśni oraz >mięsa grillowanego na węglu drzewnym <. Na topie podniecaczy znalazła się natomiast tajemnicza mieszanka ogórka z cukierkiem lukrecjowym Good'n'Plenty. Stwierdzono, że podnosi ciśnienie w pochwie o trzynaście procent. Hirsch spekulował, że mógł to być efekt Pawłowa: >Zapach ogórka czy Good'n'Plenty może przywoływać przyjemne wspomnienia z babcinego ogródka <. Ale dlaczego takie wspomnienia miałyby podniecać je seksualnie? I dlaczego użyto cukierków Good'n'Plenty zamiast samej lukrecji. Kolejny fetysz? (...)". 1

1. M. Roach. Bzyk. Pasjonujące zespolenie nauki i seksu. Wydawnictwo Znak. Kraków 2010. s. 260-262

 

  Uwielbiam szalonych, amerykańskich naukowców :)

  Nawiasem mówiąc i siejąc offtopa serdecznie polecam fenomenalne książki Mary Roach. Ta nieobliczalna, ciekawska babka napisała popularnonaukową trylogię o trupach, duchach i seksie - przysięgam, że nigdy w życiu nie czytaliście niczego podobnego ;)

środa, 18 sierpnia 2010, daigee

Polecane wpisy