Blog > Komentarze do wpisu
Rozkoszna Wanilia - czyli kilka odmian "déjà..."

Vanille Exquise, Annick Goutal

Vanille Exquise - więc nie inaczej niż Rozkoszna Wanilia. Testowałam ją kilka razy, pierwszy raz solidne półtora roku temu. I dzisiaj do niej wracam. A takie powroty w testowaniu są przy okazji fajnym doznaniem dla zmysłów. Jedno-dwukrotne zaciągnięcie się zapachem powoduje niemal zauważalny z boku iskrzący zaskok impulsu nerwowego błyskawicznie szybującego do mózgu. A potem w umyśle uchyla się szufladka, z której wysypuje się garstka zachomikowanych impresji wraz z poczuciem, że widzi się dawno niewidzianego znajomego. Ale nie do końca. Najnowsze badania (w dziedzinie kryminalistyki nawiasem mówiąc) wskazują, że w przypadku kontaktu z bliskim znajomym zwraca się uwagę i kieruje wzrok na pojedyncze, doskonale rozpoznawane elementy twarzy - oczy, nos, usta. Kiedy widzimy kogoś pierwszy raz w życiu nasz mózg krzyczy "daj mi jak najwięcej informacji" i źrenice biegają po całym obrazie w poszukiwaniu jak największej liczby danych. Z kolei u zapachowego znajomego jesteśmy w stanie z czasem zaobserwować coraz więcej szczegółów. Z biegiem sekund, godzin i lat namierzamy kolejny niuans, niemożliwy do ogarnięcia w pierwszym kontakcie.

  Być może to również taka pochodna oklepanego i przereklamowanego déjà vu (już widziane). Bardziej w kierunku ścisłego połączenia déjà vécu (już przeżyte), déjà goûté (już smakowane), déjà visité (już odwiedzane), déjà connu (już poznane), déjà senti (już odczuwane), déjà pensé (już pomyślane) a może przede wszystkim déjà éprouvé (już doświadczone). Jednocześnie. Dlatego to takie fajne. Taaak, głowa potrafi być złomowiskiem - ale chyba w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Takim z potencjałem. Tym bardziej postanawiam przyspieszyć dobranie się do kilku pozycji książkowych.

pamięć kojarzeniowa

 Ad rem jednak! Że się tak sama postrofuję.

 Początkowo wydawał mi się mniej słodki. Niewiele w nim tego, za co lubi się wanilię (słodycz, otulenie, poczucie bezpieczeństwa) a zamiast tego jawił się jako jakiś zobowiązujący twór. Z szufladki wysypało mi się skojarzenie z zapachem idealnym do bajecznej, białej ślubnej sukni i przejrzystego, wykończonego koronką welonu. Niby niewinność i blef o zachowaniu dziewictwa, ale z drugiej strony splendor i zachwyty nad piękną kiecką. Ale kolejne kontakty pozwalają mi przyjrzeć się temu bliżej. I likierowo-olejkowy migdał daje po nosie a obraz zasnuwa bursztynowa, cukrowa żywica. Klimat bardzo z Heliotrope Etro. Ale jest i nieco białego kremu - z tortu weselnego oczywiście - oraz drewniany stół ubabrany w miodzie. Przeszkadza mi wyraźny syntetyzm - to te flagowe konserwanty z puszki po wysokosłodzonym mleku. Jakby mleko zostało zainfekowane metalem i jakimiś przetrwalnikami.  W dodatku nasza panna młoda solidnie upudrowała (dziecięcą zasypką!) wyeksponowany dekolt.

 Ble.

Nuty: dzięgiel, nuty migdałowe, absolut wanilii, benzoin, drzewo gwajakowe, białe piżmo

piątek, 04 grudnia 2009, daigee
Tagi: wanilia

Polecane wpisy