Blog > Komentarze do wpisu
Trzy jadalniaki od Demeter

 Masło orzechowe to dobra rzecz. Chociaż właściwie z powodu panicznego strachu przed ekspansją tkanki tłuszczowej jadłam je może parę razy w życiu. Ciężko na poczekaniu wypunktować coś badziej kalorycznego od masła orzechowego. Co nie zmienia faktu, że samo w sobie jest fajne. A perfumy to taka frapująca zabawka, która czerpie pełnymi garściami z życia realnego - no i tym sposobem okaże się, że jeśli tylko mamy ochotę, to możemy wyperfumować się choćby zapachem masła orzechowego (jak i banana w czekoladzie oraz kory cynamonowca - o czym za moment). No ale tak ostatecznie to ja jednak nie chcę. Nie przypominam sobie kiedy ostatnio wąchałam coś równie mdłego, mdlącego i tępego jak Reese's Peanut Butter od Demeter. To po prostu tłusty, glutowaty ulep, który jest tak ciężki, że rzeczywiście możnaby go kroić nożem a w dodatku puścić pawia jeśli nieroztropnie przedawkuje się go choćby o ćwierć łyżeczki. Aby zagłuszyć cholesterolowo-węglowodanową tępotę dosypano nieco mleka w proszku (nafaszerowanego składnikami rozpoczynającymi się od E a potem z cyferką) oraz przemycono akord blagującego żartu z piernika tej samej marki. No po prostu horror. Aż musiałam się ratować piciem wody z cytryną po tym zamachu na moje dobre zdanie o maśle orzechowym.

Eat Me, Drink Me

 Niestety niemal równie paskudne jest Banana Flambee. To banan niby puszysto-lepki rodem z cukierka piankowego do podpalania na ognisku, niby schłodzony w lodówce i wyprany z naturalnego, realistycznego zapachu. Dołącza do niego zapach bitej śmietany powleczonej po wierzchu kożuchem i jest już po zabawie. Bez większego trudu wywąchałam również nieco skroplonego cynamonu, ale podejrzewam że to po prostu wynik omsknięcia się ręki osoby, która przygotowywała zakupioną przeze mnie na aukcji próbkę. Bo cynamon - a będąc precyzyjniejszym kora cynamonowca - to lajtmotyw ostatniego recenzowanego dziś pachnidła.

 Cinnamon Bark jest nieco trudniejsze do uchwycenia niż cukiernicza Cynamonowa Bułka oraz śniadaniowy Cynamonowy TostGorzej się nosi i to prawdopodobnie dlatego, że coś tutaj solidnie sknocono. Na pewno nie ma tutaj anonsowanego drzewnego, surowego charakteru. Kwasi się toto, rozkleja i topi w rozbabranej kałuży nonsensu. Czuć w nim jakby pikantną paprykę i rozmemłane goździki, ale imho nie warto dać się skusić. 

cynamonowa bułka

 Jest jeden podstawowy fakt, który z bólem serca przychodzi mi przyswoić. Jedyną słuszną rzeczą od Demeter Fragrance Library jest Cinnamon Bun - i tylko i wyłącznie to. Z każdym kolejnym przeglądaniem asortymentu marki nabieram ochoty na testy ich dziwactw, ale nigdy (poza tym jednym wyjątkiem) na dobrą sprawę nie kończy się to dobrze. Z Cynamonową Bułką z resztą też nie jest tak różowo. Bydlę strasznie uczula i dobre kilka razy czytałam relacje dziewczyn (jak również widziałam zdjęcia stanu zapalnego skóry po dawce tych perfum), że zrobiło im krzywdę. Mnie jakoś drastycznie nie uczula, ale rzeczywiście w chwilę po aplikacji nieco podgryza. Pewnie w składzie rzeczywiście umieścili prawdziwy cynamon - słynący z bycia silnym alergenem.

niedziela, 15 listopada 2009, daigee

Polecane wpisy