Blog > Komentarze do wpisu
Najpierw krótko o L'olfactive 127 a potem wpis zbacza na tematy rodzinne

 L'olfactive 127, Crazylibellule & the Poppies

    Próbeczkę zdobyłam skuszona wyjątkowo intrygującą - bo niewiele zdradzającą - nazwą. Ach ... "L'olfactive" tak fajnie brzmi. Gdybym jeszcze tylko umiała powiedzieć 127 po fhrancusku ;P Jolko_z_Paryża, pomożesz i tym razem ;) ? Pamiętam też, że dziewczyny które kupowały perfumy w formie sztyftu tej marki również były całkiem zadowolone.

1

 A więc co tutaj mamy..? Okazuje się, że pomimo faktu że ogromnego odkrycia perfumiarskiego tu nie poczyniono, perfumy te ogromnie podobają mi się z pewnego, trudnego do wcześniejszego przewidzenia względu. To zapach przede wszystkim bardzo czysty - jednak broń boże nie w wodno-ozonowym tego słowa znaczeniu. Dominuje w nich zapach frezji, meszku ze skórki brzoskwini oraz słodko-pudrowa woń miękkiej, młodej, kobiecej skóry. Niewinność i naturalne piękno. Świeżo wyprane ubranie wsunięte na czyściutką skórę, jeszcze minimalnie wilgotną po szybkim prysznicu w letniej wodzie. Podejrzewam, że dokładnie tak pachnie dla wampirów skóra dziewicy ;)

Nuty: brzoskwinia, mandarynka, kwiat pomarańczy, jaśmin, róża, frezja, ylang-ylang, drzewo sandałowe, piżmo

  Dokładnie tą kategorię zapachową (zapach dziewicy, hehe ;) ) umiłowała sobie moja osobista siostra. Tak więc wiążę z tego typu akordami jak najbardziej pozytywne skojarzenia. L'olfactive 127 pachnie nią. W tych perfumach czuję jej charakter i aurę i momentalnie uśmiecham się do własnych myśli, kiedy uświadomię sobie jak bardzo się różnimy. Moje ekstremalne słodycze jej "śmierdzą" a ja nie pojmuję jej umiłowania ukierunkowanego na eteryczne kwiatowości i krystaliczną czystość. Żeby było ciekawiej mama z kolei upaja się starymi Guerlainami siekącymi szyprami i aldehydami oraz dusznymi woniami orientalnych kadzideł. Nasze ścieżki perfumeryjne nigdy się nie przecinają. Nigdy nie powstały (i nie powstaną!) takie perfumy, którymi mogłybyśmy się z przekonaniem dzielić. Często w końcowym etapie przygotowań do wspólnego wyjścia, kiedy się perfumujemy, nie szczędzimy sobie nawzajem kąśliwych (ale zaprawionych miłością oczywiście ;P ) komentarzy o tym kto "urwał się z arabskiego haremu" (mama), kto "śmierdzi chemią" (ja) a kto "użył za wiele płynu do płukania tkanin" (siostra) i licytujemy się która z nas będzie miała bardziej uchylone okno w samochodzie podczas podróży do punktu docelowego.

1

  Trudno mi uciec od pytania skąd bierze się perfumeryjny gust. Jak to się dzieje, że dla osób z tak podobnym genotypem ten sam zapach perfum może być odbierany tak odmiennie - jako bardzo przyjemny i atrakcyjny, albo kompletnie nie nadający się do noszenia i wdychania. Nie zadziałał tu czynnik genetycznego zakodowania na to co perfumeryjnie piękne i szpetne. Nie wpłynął na niego również mechanizm socjalizacji, bo wychowywałyśmy się w obrębie tej samej rodziny (choć nieco innych realiach z uwagi na różnicę pokoleniową). Po prostu już urodziłyśmy się różne ;) Warto jednak zauważyć pewną rzecz - choćby na przykładzie rzeczonego (siostrzanego) L'olfactive 127 czy (maminego) Mitsouko. Pomimo obiektywnego faktu, że za sprawą tego pierwszego ziewam ze znudzenia a za sprawą drugiego dosięga mnie migrena rozsadzająca mózg, to mam z tymi zapachami paradoksalnie skorelowane bardzo pozytywne uczucia. Mimo tego, że perfumy te same w sobie są wedle mojego odbioru dość wstrętne, to wiem że za ich zapachem kryje się drugie dno.

Jestem w stanie uszanować, a nawet pogodzić się z wyborami osób, które kocham - nawet jeśli tak dotkliwie drażnią moje zwoje nerwowe... ;)

środa, 06 maja 2009, daigee

Polecane wpisy

  • Guess who's back

    O dniosłam wrażenie, że jednocześnie w równym stopniu zabrakło mi dwóch rzeczy niezbędnych do prowadzenia tego bloga. G łowy i serca. Trochę się działo. Ale z p

  • Rąbek tajemnicy

    Regularny rytm publikowania kolejnych notek leży na łopatkach i żałośnie kwiczy. To jednak nie do końca tak, że mnie po prostu nie ma. Rozwiązanie jest bardziej

  • Anatomia kryzysu

    Jest pewno słowo na "k", którego odmiana przez wszystkie możliwe przypadki we wszystkich mozliwych mediach, wszystkich możliwych krajów doprowadziła najpierw d