Blog > Komentarze do wpisu
Kosmopolityczna miniaturka Amour Kenzo

  Nie cierpię miniatur. Są co prawda nieprzyzwoicie urocze (odzywa się we mnie słabość do cuteness - wszystko co malutkie jest śliczne ;) ), ale niepraktyczne, niewydajne i w dodatku beznadziejne w użytkowaniu. Perfumy aplikowane bez pomocy atomizera szybciej się psują i tracą swoje właściwości, bo mają kontakt z powietrzem oraz ze skórą. A jak się już takiego maluszka kupi czy dostanie to szkoda używać, bo przecież tego tak mało, zaraz się skończy i w ogóle bez sensu.

 No nie cierpię miniatur.

 Ale to nie jest po prostu miniatura. To jest coś absolutnie bezbłędnego i kiedy zobaczyłam to wariactwo w katalogu Sephory od razu zaświeciły mi się oczy. Kiedy Kola pokusiła linkiem do aukcji to nie było już ratunku ;)

 Indyjska ruska matrioszka skrywająca miniaturkę perfum inspirowanych Japonią (podpowiadam, że to Amour EDP Kenzo na wypadek gdyby ktoś jakimś cudem tego nie zauważył ;P) Kosmopolityzm pełną gębą. No popatrzcie tylko na detale! Matrioszka ma nawet bindi na czole! Ta kurzołapka (jak to bosko określiła Anuschka ;D) noszona w torbie na pewno nie pozwoli mi zapomnieć o porzuconym do października tańcu orientalnym ;)

/update/

 Kola ma rację - to japońska cepelia jak nic ;D

Indyjska matrioszka 

wtorek, 19 maja 2009, daigee

Polecane wpisy

Komentarze
2009/11/16 21:39:50
Piękna ta matrioszka;-)

aspoleczna.pl
Mój blog.
Feminizm i bezdzietność z wyboru.