Blog > Komentarze do wpisu
Odory

OdeurOdeur 71, Comme des Garcons

 Cybernetyczny chłód aldehydowości w tej kompozycji sprawia, że zapach możnaby interpretować jako ukuty z metalu. Ale nie ma sobie jego twardości. Za sprawą ozonu jest transparentny, lecz o ostrych krawędziach, które przy odrobinie nieuwagi i nieostrożnym obchodzeniu się mogą skaleczyć. Sztandarowe kadzidło (odnoszę wrażenie, że firmowa specjalność marki CdG), identyczne jak to zaprezentowane bardzo wyraziście w CdG2 Man, tkwi niewzruszone w silnych posadach. To żadna kadzidlana smużka czy nawet dym - to skoncentrowana, silna kadzidlana kula.

Kiedy do głosu dochodzą akordy roślinne uwalniające się w nucie serca zapach zaczyna być bardziej ... żywy. Czuć, że w drzewnych pniach tętni życie a liście nęcą swoją egzotyczną zielonością. Ale ten zapach w dalszym ciągu wyzwala we mnie dystans. Tak, zdecydowanie jest noszalny. Ale zdecydowanie nie przeze mnie. 

Nuty: kadzidło, mech, drewno, wiąz, liście wawrzynu, wierzba, bambus, hiacynt

 Odeur 53, Comme des Garcons

 Skutkiem pierwszego, bardzo pobieżnego testu było totalne wykręcenie nosa. "A fe" - rzekłam wówczas ;) Teraz też z zachwytu nie padam, ale przynajmniej jestem w stanie nieco konstruktywniej wyartykułować swoją opinięOdeur 53.

 W przypadku tej recenzji (następnego Odoru) też nie mogę nie pobazować na silnym skojarzeniu z innym zapachem. Jakieś 90% kompozycji oscyluje wokół tego akordu w MV2 Mac'a, który sprawia że po prostu nie jestem w stanie wytrzymać z tymi perfumami. Byłoby taaak pięknie gdyby tego akordu w nich nie było. Ale jest. I - tak jak wspomniałam - na mojej skórze stanowi dominantę Odeur 53. To ta zatykająca płuca sztuczność, zapach który spotkany w naturze wywołuje niekontrolowany odruch zasłonięcia nosa otwartą dłonią i przyspieszenia kroku żeby jak najszybciej znaleźć się jak najdalej od źródła wydającego tak toksyczne wyziewy. Palona guma, palony plastik, palona margaryna. Skontrastowano to z pozorną przestrzennością i ozonową czystością. Ten zapach jest jak samochodowy wrak po samozapłonie, który zaparkowano na podmiejskiej polance.

 Nazwa pochodzi podobno od 53 wchodzących w skład tych perfum komponentów. Żeby było bardziej awangardowo żaden ze składników nie jest pochodzenia organicznego (a raczej ma wywoływać takie skojarzenia). To oczywisty blef, ale bardzo fajnie brzmi.

Nuty: tlen, metal, energia ognia, pranie schnące na powietrzu, węgiel mineralny, piasek, lakier do paznokci, celuloza, czyste górskie powietrze, palona gumka, płonąca skała

sobota, 24 stycznia 2009, daigee

Polecane wpisy